Emigracja, Islandia, Pogaduchy

13 trolli i krwiożerczy kot, czyli Boże Narodzenie na Islandii

Grudzień 18, 2017

 

Na Islandii nie ma Mikołaja. Jest natomiast 13 trolli, które przychodzą do domu przez trzynaście kolejnych dni aż do Wigilii. Jest też krwiożerczy kot i  Grýla, matka 13 trolli, postrach niegrzecznych dzieci. Wreszcie święta!

Islandzkie tradycje bożonarodzeniowe są najciekawszymi, z jakimi dotychczas się spotkałam. Nawet srający prezentami kawałek drewna w Hiszpanii (a konkretnie w Katalonii) to nic w porównaniu z tym, co wyprawia się na Islandii.

Grýla

Zaczynam od Grýli, ponieważ jest najstarszą postacią w całym świątecznym towarzystwie. Pierwsze wzmianki pojawiają się już w XIII wieku, ale dopiero 4 stulecia później zaczyna być łączona z Bożym Narodzeniem. Grýla zjada ludzi. Jej ulubioną potrawą jest gulasz z niegrzecznych dzieci, które łapie do worka i konsumuje. Jest wielka i strasznie brzydka, czasami przedstawiana jako trollica, czasami jako pół-troll, pół-zwierzę, innym razem – ogrzyca. Jedno jest pewne. Jej apetyt jest nigdy niezaspokojony – zjadła nawet swoich dwóch mężów. Jak głosi legenda, Grýla miała trzech mężów i urodziła 72 dzieci, z których każde trudni się mordowaniem lub uprzykrzaniem życia. Niewątpliwie jest dumna ze wszystkich swoich pociech, ale tylko 13 z nich bierze czynny udział w obchodach Bożego Narodzenia. Są to jólasveinarnir, co przetłumaczyłabym jako “Świąteczni ziomale”. Grýla ma tak wielką moc, że jak podaje portal The Onion, to właśnie ona stoi za erupcją wulkanu Eyjafjallajökull w roku 2010. Dopiero po nastraszeniu ogrzycy i rzuceniu zaklęć runicznych możliwe było wznowienie sparaliżowanego ruchu lotniczego w Europie.

13 Świątecznych Ziomali

13 Świątecznych Ziomali to dzieci Grýli, trolle mieszkające w górach.  Kiedy nadchodzi zima i wszystkie domki w górach stoją puste, a Islandczycy spędzają czas w domu przy kominku, trolle wychodzą ze swoich jaskiń i zaczynają harce. W przeszłości zajmowali się tylko i wyłącznie kradzieżami i uprzykrzaniem życia. Jednak pod wpływem Holendrów zaczęli zostawiać grzecznym dzieciom małe prezenty. Przez 13 dni przed Wigilią islandzkie dzieci zostawiają na oknach buty, w których Ziomale zostawiają albo słodycze, albo zgniłego ziemniaka, odpowiednio do stopnia grzeczności. Każdy Ziomal specjalizuje się w czymś innym i od tych indywidualnych talentów pochodzą ich imiona*.

Moimi ulubionymi są: Trzaskacz, który łazi po domu i trzaska drzwiami, przeszkadzając w spokojnym śnie, Hak, który używa haka do kradzieży mięsa, Zmiatacz, który zmiata po cichaczu kiełbasy i Podglądacz, który zapuszcza żurawia przez okno i patrzy, co by tu zawinąć.

Oto lista wszystkich Ziomali, w kolejności, w której pojawiają się w islandzkich domach:

  • Kulas – próbuje ukraść owcom mleko, ale z powodu sztywnych nóg robi dużo hałasu i tylko straszy zwierzęta.
  •  Mlekodój – zakrada się do obory i spija pianę ze świeżo udojonego mleka.
  • Serdel – mały i grubiutki, wykorzysta każdą okazję, żeby buchnąć naczynia i wyskrobać reszki jedzenia.
  • Łycholiz – wysoki i chudy jak łyżka. Wylizuje wszystkie łyżki, kiedy gospodyni nie patrzy.
  • Kociołak – przebiegła bestia. Kiedy dzieci czyszczą naczynia, puka do drzwi i wykorzystuje chwilę nieuwagi, aby ukraść nieumyte garnki i wylizać je do czysta.
  • Micha – wyżera jedzenie z misek pozostawionych pod łóżkiem dla psa lub kota.
  • Trzaskacz – chodzi i trzaska drzwiami.
  • Skyrczybyk – Wmłóca cały skyr (islandzki jogurt), jaki znajdzie w domu.
  •  Zmiatacz – zmiata kiełbasy.
  • Podglądacz – zagląda przez okno, żeby coś ukraść. W sumie wszystko mu jedno, co to będzie.
  • Niuchacz – Ma wielki nochal, którym zawsze wyczuje, gdzie piecze się coś dobrego. Jak już wyniucha słodycze i ciasto, kradnie bez litości.
  • Hak – używa haka do kradzieży mięsa.
  • Świecznik – Kradnie świece i zjada je.

 

 

*Tłumaczenie imion z angielskiego mojego autorstwa. Piotrek trochę pomagał.

Bożonarodzeniowy Kot

Prawdziwy przyjemniaczek. Jak to z kotami bywa,nie wiadomo skąd się wziął i dokąd prowadzą jego drogi. Jest ogromny i krwiożerczy. Mieszka z Grýlą i jej trzecim mężem. Na sto procent od kociaka karmiła go resztkami ze stołu bo Jólakötturinn uwielbia ludzkie mięso. W szczególności delikatne, rozpływające się w ustach dzieci. W okresie bożonarodzeniowym przychodzi nie wiadomo skąd i zjada małych ludzi (podobno nie pogardzi też dorosłymi), którzy… nie dostali nowych ubrań na Święta. Nie dość, że zżera dzieci, to jeszcze psuje te niezeżarte, pokazując im potęgę konsumpcjonizmu… Tak oto jesteśmy świadkami wychowywania alternatywnego na najwyższym poziomie.

Skąd w ogóle pomysł na karanie tych, którzy mają odwagę założyć stare ubrania na kolację wigilijną? Otóż w przeszłośći Jólakötturinn wykorzystywany był przez farmerów do straszenia swoich pracowników. Ci, bojąc się pożarcia przez bożonarodzeniowego, krwiożerczego kota, zakasywali rękawy i kończyli przed Świętami pracę nad wełną, którą zebrano na jesieni. Często ci, którzy wykonali pracę na czas otrzymywali od pracodawcy swetry.

Inna wariacja na temat kota jest taka, że zjada jedzenie i słodycze niegrzecznym dzieciom. Ale jak wszyscy wiemy koty nie jedzą słodyczy, więc według mnie ta wersja jest nieprawdziwa.

Sława Jólakötturinn wzrosła, kiedy jeden z islandzkich poetów napisał o nim wiersz. Piosenkarka Björk nagrała w 1987 piosenkę inspirowaną wierszem. No i mamy murowany hicior.

 

Polecam też króciutki filmik o Bożonarodzeniowym Kocie:

I pomyśleć, że pierwszą rzeczą, jaką znalazłam, szukając islandzkich zwyczajów bożonarodzeniowych było to, że każdy kupuje każdemu książkę i całe święta Islandczycy spędzają na lekturze. Książki kocham, ale przy takich tradycjach czytanie nawet najciekawszej powieści może się schować!

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply