Anglia, Podróże

Weekend w Londynie

Sierpień 28, 2017

Już kilkukrotnie pisaliśmy, że pomimo, że nie jesteśmy wielkimi fanami miast, to do Londynu zawsze chętnie wracamy. Znajduje się na liście naszych ulubionych miast, a urzekł nas tym, że nie można się tam nudzić. Nieważne, czy macie pieniądze czy nie – Londyn ma do zaoferowania tak wiele, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.

Co prawda dwa dni to zdecydowanie za mało na zwiedzanie Londynu, ale mimo wszystko zachęcamy do odwiedzenia stolicy na popularney ostatnio citybreak, czyli kilkudniowy wypad do zagranicznego miasta. Już kilka razy spędzaliśmy weekend w Londynie i zawsze wyjeżdżamy z poczuciem niedosytu. Co zatem robić przez dwa dni w Lodynie?

Spacer w parku

Brzmi babciowo, ale naprawdę sprawia wielką frajdę. Dużo zieleni, wiewiórki skaczące po drzewach i jedzące z ręki, ptaki duże i małe, szum drzew pomieszany z szumem ulicy… Daje napawdę duże wytchnienie po kilkugodzinnym łażeniu po mieście i przedzierania się przez tłumy. Jedyne „ale”, to oczywiście ceny. Piwo czy kawa, o jedzeniu nie wspominając, są bardzo drogie. Wiadomo, miejsce turystyczne, przez cały rok. Dlatego my zwykle zabieramy ze sobą jedzenie i konsumujemy na trawie, popijając kawą z termosu. Ciesząc się sobą i chwilą z dala od przepełnionych kawiarni dwa drzewa dalej.

Zmiana warty

Ze zmianą warty to jest skomplikowana sprawa. Z jednej strony nic super szczególnego, a z drugiej wypada zobaczyć, skoo już tu jesteśmy. My byliśmy dwa razy, raz sami i raz z rodzicami i za każdym razem bardzo przeszkadzały nam…tłumy. Raczej szkoda nam czasu na sterczenie pod pałacem godzinę-dwie przed zmianą warty i grzać sobie miejsca. Dlatego zawsze lądujemy w samym centrum cyklonu, próbując wetknąć szpilkę tam, gdzie jej sę wetknąć nie da. Jedno jest pewne – zmiana warty jest świetną okazją do polowania na reportażowe zdjęcia. Pomimo, że raczej już się nie skusimy na nią kolejny raz (no, chyba, że będziemy mieli gości, którzy jeszcze nie widzieli, a chcą zobaczyć), to nie żałujemy spędzonego tam czasu. Ciekawe doświadczenie.

Camden Town

Dzielnica Amy Winehouse, alternatywnej mody, ciekawych sklepów i ulicznego jedzenia. Robi bardzo duże wrażenie, szczególnie za pierwszym razem. Można tam spokojnie spędzić cały dzień, chociaż biorąc pod uwagę dzikie tłumy, będzie to bardzo wyczerpujące zadanie dla prawdziwych twardzieli. Prawdopodobnie toczy się tam ciekawe życie nocne, ale nie było nam jeszcze dane tego doświadczyć.

Neil’s Yard

Znalazłam tę miejscówkę na Instagramie  i od razu sie zakochałam. Zwariowane, super kolorowe budynki, kwiatki i motylki to wbrew pozorom coś, co bardzo lubię. Nie wiem, dlaczego to miejsce nie jest zatłoczone. A nie byłoby o to trudno, bo Neil’s Yard jest malutki. Ale chyba właśnie niewielkie rozmiary i brak tłumów tak bardzo mnie urzekły. Kameralne, magiczne miejsce w betonowym molochu.

Okolice Big Bena lub mostu Tower Bridge

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Big Bena, byłam trochę rozczarowana. Wcale nie był taki duży, jaki wydawał się na zdjęciach. A na dodatek padało. Ale potem, po powrocie, zauważyłam, że wspominam to miejsce z pewnego rodzaju nostalgią. Więc chyba warto.

Co się tyczy mostu, to wygląda bardzo malowniczo, a jego okolice nie są aż tak oblegane jak okolice Big Bena i łatwiej znaleźć jakiś zaciszny kącik.

China Town

Nie jest może super duże, ale na pewno warte odwiedzenia, Szczególnie, jeśli lubisz azjatycką kuchnię lub eksperymenty z jedzeniem. Z wielkimi tłumami raczej nie pownno być problemu. Chyba, że pryjedziecie na obchody Chińskiego Nowego Roku. China Town jest obowiązkowym punktem każdej naszej wycieczki do Londynu. Jeśli nie chcecie wydawać pieniędzy w restauracji, jest tam jedna mała piekarnia, bardzo oblegana, gdzie można kupić na przykład bułkę z nadzieniem z czerwonej fasoli lub z zieloną herbatą. Mniam!

Muzeum Madame Tussaud

Ok, zdecydowanie bardziej dająca po kieszeni atrakcja Londynu. Byłam dwa razy i za każdym razem bardzo mi się podobało. Chętnie pójdę trzeci raz, ale tylko w przypadku, kiedy odwiedzi mnie osoba, która jeszcze nie była, a chciałaby pójść. Trzeci raz sama nie pójdę, bo jest jeszcze wiele innych miejsc w Lodynie, tóre czekają, aż wykreślę ze swojej listy „Do zobaczenia w Londynie”. Nie muszę chyba dodawać, żeby ponownie przygotować się na spore tłumy?

British Museum

To muzeum robi niesamowite wrażenie. Ciężko mi powiedzieć, jak reagują na nie osoby, które nie lubią chodzić w tego typu miejsca, bo w moim najbliższym otoczeniu nie ma takich osób. Dwie rzeczy są pewne. Pierwsza jest taka, że jeden dzień to za mało, żeby zobaczyć wszystkie wystawy. Druga – jak do tej pory moją ulubioną wystawą jest Egipt i Asyria. I Eskimosi. Byłam dwa razy i na pewno pójdę jeszcze kilka.

 

Dajcie znać, czy byliście w Londynie i czy odwiedziliście te same miejsca, w których my bywamy. Jakie są Wasze ulubione miejsca?

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply