Finanse, Pogaduchy

Jak udaje nam się zaoszczędzić prawie 50% dochodów? 8 sprawdzonych sposobów.

Czerwiec 18, 2017

Kiedy mówimy ludziom, że udaje nam się odłożyć 43% wszystkich dochodów, słyszymy, że oni by tak nie mogli, bo nie są tak dobrzy w oszczędzaniu. Uważamy, że każdy jest w stanie oszczędzić pieniądze, jeśli tylko chce. Dlatego chcemy się podzielić z Wami naszymi patentami na to, jak można zaoszczędzić dodatkowy grosik, nawet tego nie odczuwając.

Od razu chcę zaznaczyć, że oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy jest w stanie odłożyć prawie połowę zarobków. Jeśli zarabiasz 2500 zł, a za samo mieszkanie płacisz 1500, to ciężko zaoszczędzić 50%. Ten scenariusz też już przerabialiśmy w swoim życiu i uwierzcie nam, prawie zawsze udawało nam się coś wrzucić do skarbonki!

O tym, z czego świadomie rezygnujemy na rzecz oszczędzania pisałam w poście „Czego sobie odmawiamy?„. Natomiast poniższy wpis jest o naszych taktykach, pozwalających oszczędzić dodatkową sumkę każdego miesiąca.

1. Odkładanie zniżek

Piotrek pracuje w supermarkecie, a ja pracuję w biurze, obsługującym sieć innych supermarketów. Z tego powodu oboje mamy 10% zniżki na zakupy w tych sieciach. Kwota upustu ląduje na koncie oszczędnościowym. Nawet, jeśli jest to kilka pensów. W ten sposób nie odczuwamy różnicy, bo z konta głównego znika kwota równa tej, jaką zapłacilibyśmy w tym sklepie bez zniżki. Dzięki temu zaoszczędziliśmy ok. 85 funtów w ciagu 3 miesięcy.

2. Odkładanie „do pełnej piątki”

Kiedy robimy jakiekolwiek zakupy, to zawsze, nawet jeśli przysługuje nam 10% zniżki, zapłaconą sumę zaokrąglamy do pełnej piątki i różnica ląduje na koncie oszczędnościowym. Zatem jeśli coś kosztuje 100.01 funtów, a my mamy 10% zniżki, to na koncie ląduje 10 funtów ze zniżki, plus 4.99 do pełnej piątki.  Zwykle są to mniejsze kwoty (np. 2.83). Naprawdę, nie czuć różnicy, a konto powoli pęcznieje. W ten sposób w kwietniu oszczędziliśmy 64 funty .

3. Odkładanie każdej „dwójki”

Za każdym razem, kiedy otrzymujemy resztę w monetach dwufuntowych, lądują one w skarbonce. Niby nic, ale udało nam się odłożyć w ten sposób w sumie ok. 80 funtów. Może niewiele, ale biorąc pod uwagę fakt, że w 95% przypadków płacimy kartą, jest to całkiem niezły wynik. I ponownie – nie czujemy jak oszczędzamy.

 

4. Odkładanie „żółciaków”

Postępujemy analogicznie do odkładania dwójek. Po jakimś czasie żółciaki można wymienić w banku, zamiast przekładać je z kąta w kąt, bo są nic nie warte, a wszędzie ich pełno. No i znów pojawia się kwestia częstych płatności kartą – gdybyśmy płacili gotówką, na pewno odłożylibyśmy więcej. Kurcze, wychodzi na to, że musimy wrócić do starego nawyku i wybrać się do bankomatu…

5. Odkładanie dodatkowych dochodów

Po pracy zajmuję się freelancingiem. Piszę artykuły, jestem wirtualną asystentką, ale głównie robię tłumaczenia. Jest to filozofia odkładania pieniędzy Michała Szafrańskiego z bloga Jak oszczędzać pieniądze. Żeby powiększyć sumę odkładanych pieniędzy, należy ich więcej zarobić. Dlatego zrezygnowałam z 80% czasu wolnego na rzecz pracy po godzinach. Zarobione pieniądze albo idą na konto, albo inwestujemy w jakiś droższy sprzęt, nie naruszajac naszego domowego budżetu, pozyskanego „normalnymi” sposobami. W ten sposób na przykład kupiliśmy nowy aparat, obiektywy i kilka gadżetów, jak również mamy już gotową sumkę na dwa wypasione rowery, na planowane przez nas przyszłe wyprawy.

 

6. Odkładanie określonej sumy od razu

Ustaliliśmy sobie określoną sumę minimalną, którą chcemy odkładać co miesiąc i po wypłacie ląduje ona od razu na koncie oszczędnościowym. Nie czekamy na to, że może coś zostanie na koniec miesiąca. Przelewamy od razu i rządzimy resztą. Co więcej, rządzimy tak, aby jak najwięcej z tego odłożyć. Brzmi banalnie i pewnie wielu z Was powie: a co to za różnica, czy odłożę na początku, czy na końcu miesiąca? Ważne, żeby odłożyć! A jak Wam powiem: spróbujcie! Przecież nic nie tracicie. A o wiele łatwiej jest wydać więcej, kiedy widzimy, że mamy jeszcze 1300zł na koncie, niż zacisnąć pasa, bo zostało tylko 300 złotych. Łapiecie, o co w tym wszystkim chodzi?

7. Założenie, że „jutro nie będzie”.

Kolejnym sprawdzonym na własnej skórze sposobem na oszczędzanie jest zmiana sposobu myślenia o oszczędzaniu. Bardzo łatwo jest wpaść w błędne koło pod tytułem „stać mnie”. Znacznie trudniej jest nie zmieniać sposobu życia w momencie, kiedy zaczynamy więcej zarabiać i stać nas na więcej. Nam się udało. Jak? Zakładamy, że za pół roku, rok, trzy miesiace, nie będziemy już mieć pieniędzy. Dlatego nie kupujemy niczego, co nie jest nam potrzebne, robiąc wszystko, co tylko możliwe, żeby odłożyć jak najwięcej. Bo jutro nie będzie z czego odkładać. Teraz mamy, a za rok nie będziemy mieli, więc jeśli chcemy zrealizować pewne nasze plany, musimy odłożyć ile tylko się da właśnie teraz. Takie myślenie bardzo pomaga w odmawianiu sobie przyjemności.

8. Korzystanie z promocji

Promocje są świetne, jeśli korzystamy z nich z głową. I przede wszystkim, kiedy znamy ceny. Dlatego często korzystam z promocji 2 w cenie 1 na przykład w drogeriach. Jeśli kupuję ten sam podkład przez dłuższy czas to wiem, ile on kosztuje i czy promocja jest czegoś warta. Łatwo tu jednak wpaść w pułapkę i kupować jak leci, „bo była promocja”. Datego ja korzystam z tych ofert tylko w przypadku produktów, które i tak zawsze kupuję, czyli tusze do rzęs, podkłady, kremy czy płyn micelarny.

Zwykle robimy zakupy spożywcze w tym samym supermarkecie, więc znamy ceny. Śledzimy na bieżąco promocje i planujemy nasz jadłospis zgodnie z tym, co aktualnie jest w ofercie. Nawet, jeśli jest to cebula i ziemniaki. Gotujemy wtedy zupę cebulową (pyszna!) i mamy obiad na dwa – trzy dni za dosłownie kilka funtów. Często korzystamy również z promocji typu 2 w cenie 1 w przypadku produktów takich jak kasze, ryż, czy produkty puszkowane. Postoją, a i tak je ciągle kupujemy. Zatem oszczędzamy.

Wszystkie powyższe strategie przetestowaliśmy na sobie i świetnie się u nas sprawdzają. Oczywiście nie było tak, że nagle z dnia na dzień wprowadziliśmy wszystko w życie i zaczęliśmy pływać w złocie. Małymi kroczkami, metodą prób i błędów dochodziliśmy do tego, co nam najbardziej odpowiada. Ciągle szukamy nowych rozwiązań, czytamy posty na innych blogach, artykuły i porady na temat oszczędzania i po prostu próbujemy tych, które nas zainteresują.

 

Mamy nadzieję, że zainspirujemy Was do odkładania choćby małych sum każdego miesiąca i do wypróbowania któregoś z naszych spsobów.

Zachęcamy również do zostawiania w komentarzach Waszych ulubionych sposobów na oszczędzanie – chętnie nauczymy się czegoś od Was!

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply emila. Czerwiec 18, 2017 at 8:22 am

    Świetne sposoby! Zupełnie coś innego niż na wszystkich blogach (typu „pracuj”, „nie wydawaj”), bo na wszystkich jest napisane to samo…
    Tylko co do punktu siódmego nie jestem pewna, trochę nadgorliwość 😉 Jaaaasne – cel jest bardzo ważny, natomiast żyć tak, jakby jutro pieniędzy nie było, to chyba aż przerost formy 😉

    Ja odkładam złotówki i dwuzłotówki i przyznam, że jest to całkiem fajny sposób 😉 Trochę wolny, ale nieodczuwalny, co jest ogromnym plusem. Właśnie zabieram się do założenia konta oszczędnościowego, żeby mieć większą kontrolę nad odłożonymi pieniędzmi w końcu. Polecacie coś?

    • Reply Kasia Czerwiec 18, 2017 at 10:41 am

      Emilko, dziękujemy za komentarz! Bardzo się cieszymy, że go doceniasz i Ci się podoba! Takie słowa to porządny kopniak motywacji do pisania kolejnych tekstów!

      Co do oszczędzania tak, jakby „jutro miało nie być”, to oczywiście zależy od celu na jaki się zbiera. Jeżeli, tak jak my, ktoś musi uzbierać bardzo dużą sumę na jakiś cel i jest w stanie odłożyć powiedzmy 1000 zł miesięcznie, bo akurat zmienił pracę, to zakładamy, że trzeba to odłożyć, bo za kilka miesięcy możemy albo zmienić pracę, bo ta nowa okazuje się nie być taka, jaką sobie wyobrażaliśmy, albo któreś z nas straci pracę, lub po prostu wpadną nam inne duże wydatki. A odłożenie tego „póki jest z czego” zbliża nas o krok do celu. Chyba nei umielibyśmy aż tyle oszczędzić bez konkretnego celu. Oszczędzanie dla idei nie jest wcale takie fajne!

      Podobnie jednak postępujemy w przypadku zakupów. Na przykład wspomniane we wpisie rowery. Wiemy, że nie będziemy w stanie ich użyć przez najbliższy rok, może półtora, ale kupujemy je już teraz, bo wiemy, że w przyszłości będziemy ich używać, ale to właśnie teraz stać nas na ich zakup. Za rok możemy nie mieć tych pieniędzy, albo możemy mieć inne wydatki.

      Chyba nie rozwinęłam wystarczająco tego punktu, ale nie chciałam przedłużać już i tak długiego posta.

      Co do zarządzania już odłożoną kwotą, to konto oszczędnościowe to jest zawsze dobry pomysł. My w Polsce mieliśmy takie konto, z któego bezpłatnie mogliśmy wybrać pieniądze tylko raz w miesiącu. Za każde kolejne musieliśmy płacić. Oj, nie chciało się płacić dodatkowych pieniędzy!! Trzeba było tak rządzić, żeby ominąć ten punkt. Można pieniądze też inwestować, ale sami dopiero się tego uczymy i czytamy np. o funduszach inwestycyjnych, wiec nie wypowiem się na ten temat, bo nie znam się i nie mam doświadczenia. Ale na pewno warto się trochę rozejrzeć za opcjami.

    Leave a Reply