Pogaduchy

Czego nauczyły nas podróże i emigracja?

5 listopada, 2016

 

Zbliżają się trzecie święta Bożego Narodzenia, które spędzamy na emigracji. Pomimo, że świąt nie obchodzimy, to jest to punkt odniesienia, którym posługujemy się przy określaniu długości życia na obczyźnie. Wyjechaliśmy w październiku 2014 roku. Zaczyna się trzeci rok naszej emigracji. Może niewiele, ale zmiany jakie w nas zaszły są ogromne.
 

1. Podróże

Zawsze marzyliśmy o podróżach, ale niestety zanim wyemigrowaliśmy, nigdy nie byliśmy nawet na lotnisku. Pamiętam, jak w pracy musiałam zarezerwować lot dla prezesa i zrobić odprawę. Jaka byłam przerażona! Jeszcze cztery lata temu nie wiedziałam, jak wyglądają bramki na lotnisku i czym się różni hala przylotów od hali odlotów! Od dziecka uwielbialiśmy wycieczki, a głód poznawania świata był niestety całe życie tłumiony. Emigracja pozwoliła nam odkryć tę pasję na nowo. Emigracja bez podróży skończyłaby się pustym schematem praca-dom-praca-dom. To tak naprawdę podróże nas zmieniły. Ale nie byłoby podróży bez emigracji.

 

 

 

Przemierzanie Gozo na rowerach

2. Minimalizm

Mieszkając w Polsce daliśmy sobie wbić do głowy stereotyp, że musimy dostać pracę na etat, wziąć kredyt na mieszkanie, kupić samochód, zrobić dziecko i ewentualnie sprawić sobie psa. Weekendy spędzać na wsi u rodziców, a w tygodniu przywdziać zgrzebny worek i robić to, co do nas należy od 8.00 do 16.00, chowając nasz indywidualizm do kieszeni. Dopiero wtedy będziemy spełnieni i szczęśliwi. To jedyne rozsądne wyjście i sposób na życie. Nigdy nie zgadzaliśmy się z tym schematem, ale nie widzieliśmy dla siebie innej drogi. Byliśmy sfrustrowani i zestresowani. Na pytanie, czego najbardziej się boisz, odpowiadaliśmy “przyszłości”. W ciągu ostatnich dwóch lat poznaliśmy wiele osób, które wcale nie podążają tą drogą i świetnie sobie radzą. Ba, odkryliśmy, że my też tak możemy. Pozbyliśmy się samochodu, wcale nie chcemy mieć własnego mieszkania, bo bardzo dobrze żyje nam się w wynajmowanym. Odkryliśmy pracę na pół etatu. Dzieci nie mamy, ale wybraliśmy już imię dla psa. Mamy trzy garnki, dwa kubki, śpimy na materacu, nosimy ubrania sprzed czterech lat i mamy jedną parę jeansów. I wiecie co? Jesteśmy szczęśliwi!

 
Jeden z hosteli w którym mieszkaliśmy podczas pobytu w Albanii.

3. Stosunek do pieniądza

Pieniądze to nie wszystko. Tak, to prawda. Ale żeby to zrozumieć, trzeba je najpierw mieć. Może nie należymy do elity, ale zarabiamy tyle, ile zarabia przeciętny Brytyjczyk. I widzimy, że to nie pieniądz daje szczęście, tylko to, co możesz za niego kupić. Spokój, że starczy do pierwszego. Komfort posiadania oszczędności. Przywilej planowania inwestycji. Niepomierną radość podróżowania. Zdrowe żywienie. Drobne przyjemności każdego dnia. Od ponad dwóch lat pracujemy, żeby żyć, a nie odwrotnie!
Wypłata w piątakach or razu wyglada lepiej!

4. Patriotyzm

Podczas naszych podróży zrozumieliśmy, że partiotyzm to nie obciach. We wszystkich krajach w których do tej pory byliśmy flagi powiewają przez cały rok, a duma narodowa to coś wspaniałego. Jest to coś, czego możemy się uczyć od takich krajów jak Gruzja czy Albania. I wcale nie trzeba tego budować na agresji wobec inności i składaniu pokłonów państwu kościelnemu. Prawdziwy patriotyzm buduje się na zaufaniu do sąsiada, dumnie zastawionym stole lokalnymi produktami i polecaniu pięknych miejsc w okolicy. Takiego partiotyzmu się nauczyliśmy i przy takim zostaniemy.

 
Flaga Albanii

5. Polacy są super!

Przyjeżdzając do Anglii mieliśmy mały kompleks Polaka. Kiedy rok temu na międzynarodową imprezę świąteczną zrobiłam bigos, byłam pewna, że nikt tego nie będzie chciał jeść. Owszem, gotowałam go cały tydzień, zrobiłam go najlepiej jak umiałam. Ale nie oszukujmy się, bigos do najbardziej fotogenicznych posiłków nie należy. I co się okazało? Zrobił furorę i ledwo się załapałam, żeby spróbować.
Przez te kilka lat odkryliśmy, że Polacy są narodem bardzo pomysłowym, z ogromną inwencją twórczą i zapałem. Są uczciwi i ciężko pracują, ale nie są głupi i nie dają się wykorzystywać. Patrzą przyszłościowo i potrafią dążyć do celu. Są pomocni i często bezinteresowni. Ich wiedza ogólna jest O.K. i posługują się naprawdę dobrym językiem angielskim. Ich świadomość ekologiczna jest na wysokim poziomie. Poza pracą bardzo często mają inne zainteresowania i pasje. Nasza kuchnia ma wiele do zaoferowania a nasze produkty są świetnej jakośći. Nie mamy się czego wstydzić, bo naprawdę jesteśmy super!

 
Wiejski stół z naszego wesela. Pyszne kiełbasy robione lokalnie z lokalnych produktów.

6. Korzystaj z życia

Emigracja i podróże pokazały nam nie tylko, jak fajnie jest być Polakiem, ale również ile jest niesprawiedliwości na świecie. Emigracja nauczyła nas, że nie mamy równych szans i od czasu do czasu musimy iść pod wiatr. Z drugiej strony, podczas podróży spotkaliśmy wiele niesamowitych osób z takimi samymi marzeniami jak nasze. Niejednokrotnie świetnie wykształconych, inteligentnych młodych ludzi. Ludzi, którzy nie mają równego startu. Nie dostali od życia tego, co my. Nie mogą żyć, jak chcą, nie mogą swobodnie podróżować tylko dlatego, że urodzili się po złej stronie granicy. I to dzięki nim zrozumieliśmy, że życie jest za krótkie, aby tkwić w systemie, którego nie akceptujemy. Dla siebie, ale również dla tych wszystkich ludzi, którzy będąc na naszym miejscu wykorzystaliby dane im szanse na sto procent i lepiej przeżyliby nasze życie.Dlatego nasze plany na przyszłość już nie koncentrują się na tym, czego się od nas oczekuje, lecz na tym, czego my pragniemy. I tego życzymy wszystkim.

 

Tabliczka na jednym z domów na Malcie
 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply