Finanse, Islandia

ISLANDIA – ile za to wszystko zapłaciliśmy i czy można taniej?

13 sierpnia, 2015
Kiedy szukaliśmy informacji o Islandii nie znaleźliśmy żadnego sensownego zestawienia cen i wydatków. Nawet kiedy natrafialiśmy na jakieś dane, to były one podawane niejako “przy okazji”, gdzieś w poście dotyczącym czegoś innego. W rezultacie bardzo ciężko było potem odszukać po raz drugi taką informację. A byłoby fajnie wiedzieć, mniej więcej na co można się nastawiać. Postanowiliśmy zatem sporządzić własne zestawienie, które miejmy nadzieję będzie przydatne dla innych. 

Wiemy, że szczególnie Polacy nie lubią rozmawiać o pieniądzach, o tym ile zarabiają i ile wydali na wakacjach i że zapewne skazujemy się na przynajmniej częściowy hejterski lincz. Ale wiecie co? Niewiele nas to obchodzi 🙂 Nigdy, nawet będąc jeszcze w Polsce nie rozumieliśmy tego, czemu nie odpowiedziec szczerze na pytanie “Ile zarabiasz?” albo “Ile wydałeś na tej Islandii?”. Nasze wydatki i zarobki nie są niczym tajnym, a wiadomo, że ceny w obcym kraju czy zarobki na stanowisku, którego realiów nie znamy są najzwyczajniej w świecie ciekawe. A jeśli osoba pytająca będzie się źle czuć z odpowiedzią – to już nie nasza wina, trzeba było pytania nie zadawać. Dlatego na Islandii skrupulatnie zapisywaliśmy wszystkie wydatki i umieszczamy je poniżej. Na pewno skorzystamy z niego sami, kiedy będziemy tam jechać po raz drugi. Co więcej, z każdych naszych wakacji przygotujemy takie zestawienie.


Pamiętajcie o zmieniających się kursach walut! Poniższe cyfry odpowiadają kursom po naszym powrocie. Z tego co wiemy, ostatnio funt znacznie podskoczył do góry. Dlatego jeśli jedziecie na Islandię w najbliższym czasie, polecamy wklepanie kwot ISK do kalkulatora walut.

 

Zatem dwuosobowa wyprawa kosztowała nas niecałe 9 tys. złotych. Czy to mało, czy dużo zależy od indywidualnej oceny. Wiemy jedno. Można taniej. Wiemy drugie. Nie żałujemy ani jednej wydanej złotówki.

Auto wynajęliśmy przez Internet z firmy Sad Cars. W tamtym momencie mieli najtańsze samochody. Pamiętajcie jednak, żeby przygotować się na lekkie utrudnienie, jeśli nie posiadacie karty kredytowej (piszemy o tym TU). Podany wydatek na auto zawiera ubezpieczenie (23642 ISK = 652,8 PLN), które musiało być ubezpieczeniem pełnym, ze względu właśnie na brak karty kredytowej (kaucja). Ale później byliśmy zadowoleni z takiego pakietu. Można zaoszczędzić sporo kasy poruszając się komunikacją miejską, ale jak to komunikacja publiczna – jest zdecydowanie wolniejsza i nie dojeżdża wszędzie tam, gdzie byśmy chcieli. A my chcieliśmy zobaczyć jak najwiecej.

Wydatki na żywność obejmują zarówno zakupy w supermarkecie Bonus jak i “jedzenie na mieście”, zatem i ten wydatek da się obciąć. Noclegi – można jechać pod namiot i zapewne taki byłby nasz wybór, ale jeszcze się na tej obczyźnie nie dorobiliśmy namiotów. Żeby zminimalizować koszty noclegów wzięliśmy ze sobą śpiwory – w każdym Guest Housie czy hostelu opłata jest ZDECYDOWANIE niższa, jeśli używamy swojej pościeli. Koszty spadały na tyle, że porzuciliśmy pierwotny pomysł spania w samochodzie. Co też oczywiście jest jakąś opcją niskobudżetową.

Wydatków na piwo niestety obciąć się nie da.

Co do prowizji – nawet jeśli weźmiecie ze sobą sporo gotówki (pomimo, że wszędzie można płacić kartą Islandczycy lubili, kiedy płaciliśmy gotówką), to prowizji nie da się uniknąć – na każdej stacji benzynowej płaci się tylko i wyłącznie kartą. Najpierw wprowadzamy kartę do automatu, wybieramy kwotę, za którą chcemy zalać i lejemy. Jeśli chcemy rachunek, wprowadzamy jeszcze raz kartę.

No i atrakcje – wiadomo, można bez nich żyć. Można wybierać tylko te tanie. Nam rafting dał solidnie po kieszeni, ale gdybyśmy mieli zrobić to jeszcze raz, nie wahalibyśmy się ani sekundy! Jednak tańsze opcje (od najtańszych: jaskinia, amfibia, oglądanie wielorybów) nie ustępują miejsca tym droższym, jesli chodzi o atrakcyjność czy jakość. Nawet jeśli zrezygnujecie ze wszystkich wydatków w tym temacie, nie powinniście czuć się specjalnie pokrzywdzeni, bo Islandia jest atrakcją samą w sobie.

 

Bez pamiątek też da się żyć. Jesli ktoś chce kupić islandzki sweter niech nie kupuje na żadnych stoiskach czy w sklepach! Są masakrycznie drogie! Lepiej jechać do Czerwonego Krzyża w Reykjaviku i tam w second handzie kupić za 1/4 ceny. Taka była rada lokalsów. My swetrów nie kupowaliśmy, bo stwierdziliśmy, że były za drogie, a wychodzić do Reykjaviku specjalnie po to,żeby znaleźć jeden sklep nam się nie chciało. Kupiliśmy magnes, bo zbieramy i zestaw islandzkich piw na lotnisku. Bo to piwo i jest dobre.
Na koniec warto jeszcze wspomnieć o zakupach na lotknisku. Warto się rozejrzeć, bo jako jedno z nielicznych lotnisk oferuje ceny wolne nie tylko od cła ale i od podatku. Ale swetry też były strasznie drogie.
Kasia

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Small Voyager 6 marca, 2016 at 8:55 pm

    dzięki za te informacje, marzy mi się Islandia od kliku lat, może wreszcie mi się uda tam wyjechać 🙂

    • Reply Wilczex 24 maja, 2016 at 5:50 pm

      Koniecznie jedź! Ostatnio często pojawiają się tanie bilety 🙂 Ny policzyliśmy, że chcemy tam wrócić jeszcze co najmniej trzy razy 🙂

    Leave a Reply